|
Moja
przygoda z psami zaczęła się kiedy skończyłam 9 lat.
Wtedy zawitała do mnie suczka rasy Pudel średni "Czika",
na którą czekałam cały rok. Jej życie było krótkie,
zaledwie 2 letnie i zginęła śmiercią tragiczną pod
kołami samochodu. Po roku czasu i nieustannych prośbach
o pieska, sama przyprowadziłam do domu małą suczkę
bardzo podobną do Berneńczyka. Nazwałam ją "Muszka".
Była to bardzo miła i sympatyczna psinka. Potem były
jeszcze inne pieski, ale najlepszym psim przyjacielem
był mały, rudy kundelek w typie Szpica, którego w wieku
3 miesięcy zabrałam ze schroniska. Był to najmądrzejszy
i najbardziej oddany pies, jakiego miałam. Nie używałam
smyczy na spacerach, bo wspaniale chodził przy nodze i
wcale tego nie musiałam pilnować. Wspaniale nosił w
pyszczku rękawiczki lub gazetę. W jego oczach było widać
jak bardzo mnie kocha i jak bardzo jest mi oddany.
Wszyscy dookoła podziwiali go za niesamowitą karność, a
przecież na układanie nie poświęciłam mu tyle czasu, co
obecnie innym moim psom. Żył 14 lat. Jednak moje życie
tak się potoczyło, że dopiero w 2004 roku mogłam
założyć swoją hodowlę.
Założeniem mojej hodowli
to
psy przebadane, odpowiednio kojarzone,
o wspaniałej
psychice i prawidłowo socjalizowane.
Założycielką mojej hodowli to suczka rasy Golden
Retriever LENA Kraina Kubusia Puchatka "Nelly"(24.06.2001).
Zawitała do mnie w 2003 roku, gdy miała 2 lata. Jeżeli
chcesz poznać jej perypetie życiowe, zanim trafiła do
mnie, przeczytaj
historię Nelly.
Dzięki niej weszłam w świat wystaw, psów z rodowodem
oraz pracę w kierunku konkursów tropowców. W kwietniu
2004 r. uczestniczyłyśmy w kursie przygotowawczym do
konkursu tropowców. Zapoznałyśmy się z zasadami
prowadzenia psa po specjalnie przygotowanym śladzie na
otoku. Nelly doskonale dawała sobie radę, była
szczęśliwa i jednocześnie miała możliwość przebywania w
środowisku naturalnym, w przepięknym lesie. Wspólna
praca moja i Nelly dała owocne rezultaty na III
Elbląskim Konkursie Pracy Tropowców w Gołąbkach
k/Pasłęka 8 maja 2004 r. Pogoda była okropna -
padało. W konkursie uczestniczyło 12 psów różnych ras w
tym 3 Golden Retrievery. Miałam bardzo mieszane uczucia,
czy moja pupilka da sobie radę. Pierwszy Golden nie
zaliczył ścieżki, drugi też, więc ja byłam pełna obaw. A
jednak, mimo niesprzyjającej pogody Nelly zaliczyła
ścieżkę tropową do końca i otrzymała dyplom III stopnia.
Byłam z niej bardzo dumna.
Kolejnym moim marzeniem było przygotowanie jej do
konkursu retrieverów. Wiedziałam, że stoi przede mną nie
lada wyzwanie. Rozpoczęłam treningi, ale ciągle miałam
problemy, których nie mogłam sama rozwiązać. Nawiązałam
kontakt z panem Cezarym Marchwickim. Pojechałam do niego
z moją sunią, aby uzyskać niezbędne rady. Po
przetestowaniu pan Marchwicki stwierdził, że ze względu
na słabą pasję myśliwską (która mogła być zahamowana w
okresie szczenięcym) trzeba zaniechać dalsze szkolenie.
Od pewnego czasu interesowałam się też tematem
dogoterapii. Jesienią 2004 r. byłam na kursie
podstawowym dogoterapii w Fundacji Dogtor. Otrzymałam
ceryfikat nr 16/04 wystawiony przez Prezesa Fundacji
Dogtor Martę Czerwińską. Uprawnia mnie do
prowadzenia dogoterapii przy udziale osób
wykwalifikowanych do pracy z dziećmi i osobami
niepełnosprawnymi. W ten sposób Nelly rozpoczęła pracę
jako pies terapeuta. Pracowała z dziećmi upośledzonymi w
Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Elblągu na ul. Kopernika
27. We wrześniu 2006 roku przeszła na emeryturę. Z
własnego wyboru mieszka u moich przyjaciół i opiekuje
się chorą dziewczynką. Nelly miała jeden miot. Ponieważ
miała cesarskie cięcie, nie chciałam narażać jej i
szczenięta na kolejne cierpienie.
Drugim moim psem z rodowodem to Pointer ALLEGRA
Landalena "Mia". Zapoznawałam się z tą rasą i
planowałam zakup szczenięcia. Można powiedzieć, że przez
przypadek trafiła do mnie, ale to chyba było
przeznaczenie. Miała mieszkać w Niemczech razem ze swoim
tatą. Bardzo chciałam, aby brała udział w konkursach
myśliwskich, ale skończyło się na dogoterapii. Aby można
było mieć szczenięta psy tej rasy muszą mieć zaliczone
próby polowe. Mia miała pecha, bo za każdym razem, kiedy
miałyśmy jechać na konkurs "coś" się wydarzyło i nie
mogłyśmy być obecne. Na wystawach w klasie młodzieży nie
otrzymała ani jednej oceny doskonałej i mimo, iż dla
mnie jest prześlicznym okazem tej rasy to doszłam do
wniosku, że nie będę jej rozmnażać. Okazało się także,
że Mia jest alergikiem i po prawie każdym szaleństwie na
łąkach czy w lesie wracała z wysypką, którą trzeba było
leczyć. Mia jest wspaniałym psem terapeutycznym. Zdała
egzamin w Bydgoszczy 2 maja 2007 roku.
Od początku założenia hodowli szukałam swojej rasy, bo w
Golden Retrieverze i Pointerze czegoś mi brakowało.
Zapoznawałam się z interesującymi mnie rasami. Czytałam,
oglądałam strony hodowli w internecie, obserwowałam psy
na wystawach, rozmawiałam osobiście z hodowcami.
W maju 2005 roku zamieszkał ze mną pies rasy Jack
Russell Terrier
CONFIDENT CONNOR of Jakck's Paradise, który był u
mnie na warunkach hodowlanych z hodowli "Gang-Staff".
Miał 2 lata i zaczęłam przygotowywać go do dogoterapii.
Po zaaklimatyzowaniu się psiaka przeprowadziłam
szkolenie oraz testy, które dały mi obraz jego psychiki.
Niestety, stwierdziłam, że nie nadaje się do tego typu
pracy i jego właścicielka znalazła mu nowy domek.
Mieszkał ze mną prawie cały rok, więc miałam możliwość
osobiście zapoznać się z tą rasą. W moim domu mieszkała
też przez kilka miesięcy córka Connora i CYMY Półdiable
- GIGI Gang-Staff, która jest psem terapeutycznym
i zdawała egzamin razem z Mią i Lilu. Mimo mojego
początkowego oczarowania tą rasą jednak stwierdziłam, że
nie do końca mi odpowiada.
Szukałam, szukałam i wreszcie znalazłam. To jest Owczarek Australijski
(typ amerykański) - aussie. Spełnia wszystkie moje
oczekiwania. Pod koniec sierpnia 2005 roku przybyła do
mnie HERMINA von Hexenhaus "Lilu". Mój wybór
padł na hodowlę "Hexenhaus", ponieważ rodzice szczeniąt
są nie tylko utytułowani, ale także są zdrowi i
mają zrównoważony charakter. Jednak zanim zdecydowałam
się na kupno szczeniaczka z tej hodowli, pojechałam
osobiście, by poznać mamę szczeniąt oraz ich przyrodnich
braci po tym samym ojcu co moja Lilu. Byłam oczarowana
charakterami wszystkich psów, a w szczególności ujął
mnie
Sakuro AMERICAN IDOL
"Morus". Siedział wpatrzony w swoją panią
i czekał na polecenie.
Do tej pory jestem zachwycona, oczarowana i zakochana po
uszy w mojej Lilu. Tak jak Mia zdała ezgamin na psa
terapeutycznego i pracuje
z dziećmi
upośledzonymi w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Elblągu
na ul. Kopernika 27 od września 2007 roku. Obecnie
rozpoczyna przygodę z agility. Uczęszczamy na kurs
przygotowujący do sekcji agility i jeździmy w weekendy
do Sopotu.
Następna moja decyzja to druga rasa w mojej hodowli.
Zauroczył mnie Owczarek Szetlandzki - Sheltie. W
ten sposób mam u siebie przecudną, śniadą
przedstawicielkę tej rasy. To ILIANKA SCOTT
Surdykowska FCI. Towarzyszę jej od pierwszego dnia
poczęcia, ponieważ razem z hodowczynią Bożeną
Surdykowską pojechałam na krycie do Niemiec do bardzo
dobrej hodowli Lady Lucia, z wieloletnim doświadczeniem
i ogromnymi osiągnięciami hodowlanymi. W tej hodowli
zostałam niesamowicie oczarowana pięknem i wspaniałym
charakterem piesków tej rasy.
Moje psy zarejestrowane są w gdańskim oddziale Związku
Kynologicznego w Polsce.
Mieszkają ze mną w domu.
Są to:
HERMINA von Hexenhaus - Owczarek Australijski (Aussie)
-
Pies Terapeutyczny - klasa Adept
ILIANKA SCOTT Surdykowska FCI - Owczarek
Szetlandzki (Sheltie)
Zapraszam
Donata Rdzanek |